[ WSTECZ | SPIS TREŚCI | DALEJ ]     


» BATTLE CITY | Namco 1985 | Zręcznościowa «

Kolejna gra na Pegasusa mi się przypomniała. I to znowu taka, której chyba nie trzeba przedstawiać żadnemu oldschoolowemu graczowi. Warto jednak o niej wspomnieć młodszym pokoleniom, więc zaczynamy.

Battle City to gra zręcznościowa, w której kierujemy czołgiem, a naszym celem jest rozwalenie dwudziestu innych czołgów oraz obrona orła. Orzeł otoczony jest murem, ale wrogowie dość łatwo sobie z nim radzą. Wszystko to obserwujemy z widokiem "z góry". Tą grę poznałem znów na składance 9999999 in 1. Już po pierwszym zagraniu stała się jedną z moich ulubionych gier. Nawet mając już PC, mnóstwo różnych gier oraz internet to wciąż tęskniłem za Battle City. Ostatnio jednak udało mi się zagrać ponownie na emulatorze, znów bawiłem się świetnie i gram w to zawsze, gdy znajdę chwilę wolnego czasu.

Fabuły nie mamy w ogóle, w sumie to nawet dobrze, bo zapewne gdyby taka się znalazła to miałbym co do minusów wstawić :P. Tu chodzi jedynie o akcję, nią gra jest wypełniona po brzegi. Podczas rozgrywki nie ma mowy o nudzie, cały czas coś się dzieje. Często bywa, że atakują nas dwa czołgi z różnych stron, gdzieś indziej trzeci dobiera się do orzełka (tzn. chce go zniszczyć, żeby mi nikt nie mówił, że zboczone teksty piszę :P), a my musimy sobie z tym wszystkim radzić. Trzeba się nieźle namęczyć, żeby strzelić w dwóch wrogów, a następnie podjechać do trzeciego i też go zniszczyć. Tym bardziej, że na ekranie cały czas pojawiają się nowi przeciwnicy. Na raz na ekranie może być ich czterech, choć ostatnio miałem okazję zagrać w wersję, gdzie mogło być ich sześciu. Tam to dopiero jest zabawa :P.

Wrogów mamy kilka typów, jedne są szybkie i silne, inne wolne, ale bardzo wytrzymałe, ale są też takie, które są wolne i słabe. Często trzeba dobrze obmyślać ataki, bo strzelanie z daleka w bardzo szybki czołg raczej rzadko okazuje się celne. Podobnie jest z dużymi, powolnymi czołgami. Nie jest najmądrzejszym pomysłem stawanie im naprzeciw i strzelanie, bo potrafią wytrzymać nawet 5 trafień. O wiele lepszym rozwiązaniem byłoby zatem zaatakowanie ich od tyłu.

Podczas gry trafiamy czasami na specjalne, czerwone czołgi. Jeśli w nie trafimy to w losowym miejscu na planszy pojawia się jakiś bonus. Tych jest kilka, jeden powoduje zniszczenie wszystkich wrogów na planszy, inny zatrzymanie ich w miejscu na kilka sekund. Najważniejsze są jednak gwiazdki, które pozwalają polepszyć nasz czołg. Ulepszenia są stopniowe, dzięki nim możemy szybciej jeździć i strzelać silniejszymi pociskami. Dopiero po zdobyciu odpowiedniej ilości gwiazdek można zniszczyć specjalne, białe mury.

Poziomy zbudowane są z dziesiątek elementów, każdy z nich ma inne właściwości. Znajdziemy takie rzeczy jak: las, w którym słabiej widać co się dzieje; zwykły mur, który blokuje nam drogi, ale łatwo go zniszczyć; biały mur, który zniszczyć można tylko po rozbudowaniu naszego czołgu; wodę blokującą nam dojście do różnych miejsc, nie da się przez nią przejechać, ale można strzelać nad nią; lód powodujący wpadanie w poślizgi.

Samych plansz jest bardzo dużo. Jeszcze nie wiem ile dokładnie, bo doszedłem na razie do 26. Każda ma swój unikalny wygląd. Oczywiście poza wyglądem różnią się od siebie też poziomem trudności. Z czasem coraz rzadziej widoczne są słabe czołgi, a cały czas te silniejsze. Poziom trudności nie jest specjalnie wysoki. Po nabraniu wprawy gracz daje radę niszczyć przeciwników bez problemu. Jedynie początkujący mogą mieć pewne problemy z niszczeniem wrogów i jednoczesną ochroną orzełka.

Grafika jest bardzo dobra, choć bez rewelacji. W oczy rzuca się bardzo kolorowe otoczenie. Elementy poziomów, czołgi oraz poszczególne elementy zostały wykonane starannie. Jedynie Denerwowało mnie puste, czarne tło. Coś jednak można było tam wstawić. Audio natomiast jest bardzo słabe. Muzyki nie ma w ogóle, czy to w menu, czy podczas gry. Rozgrywce towarzyszą jedynie słabe odgłosy strzelania i jeżdżenia. Prawdę mówiąc to PC Speaker wydaje lepsze dźwięki. W sumie to gra ma ładnych parę lat na karku, więc nie jest to tak straszna wada.

Oczywiście w każdej grze najlepszy jest multiplayer. Nie mogło go więc zabraknąć w Battle City. Tryb dla dwóch graczy wygląda tak samo jak singleplayer z tym, że są dwa czołgi graczy. Krótko mówiąc - zwykły tryb kooperacji. Zwykły, ale daje więcej frajdy niż nie jedna nowość. Pamiętam jak kiedyś z kolegami graliśmy i zawsze ustalaliśmy kto czym się zajmuje. Raz jeden bronił orła, a drugi walczył z wrogami, potem się zamieniali. Można było oczywiście od razu ruszyć razem na wrogów, ale to kończyło się zwykle napisem Game Over na ekranie, bo jak jeden gracz trafił drugiego to ten trafiony przez kilka sekund nie mógł się poruszyć i stawał się łatwym celem dla wrogów. Często też robiliśmy sobie na złość i specjalnie strzelaliśmy do siebie :P.

W menu poza wyborem trybu gry mamy też edytor poziomów. W nim możemy zrobić od podstaw swoją własną planszę. Dowolnie umieszczamy tu mury, wodę, lasy i inne bajery. Tworzenie tu jest dziecinnie proste, a może dać sporo frajdy.

Ogólnie Battle City to jedna z moich ulubionych gier do dziś. Dawniej spędziłem przy niej setki godzin, teraz robię to samo. Gra w ogóle mi się nie nudzi, a wręcz przeciwnie - im dłużej w to gram, tym bardziej mi się to podoba. Polecam każdemu zaopatrzyć się w emulator i rom z grą, albo nawet załatwić sobie prawdziwego Pegasusa. Gra jest świetna, jedynie jej słaba oprawa audio może nieco denerwować, ale sama rozgrywka wciąga tak bardzo, że gracz zapomina o tym maleńkim szczególe :P.

Ocena: 10/10

 

Plusy: Minusy:

+ mayhem
+ grafika
+ multiplayer

- dźwięk

SasmeR



[ WSTECZ | SPIS TREŚCI | GÓRA | DALEJ ]